Translate

Showing posts with label events&exhibitions. Show all posts
Showing posts with label events&exhibitions. Show all posts

Thursday, 17 October 2019

ALCOI /Spain. PEP CANET Pintura al oleo




                                                             https://pepcanet.com/

                https://www.spain.info/en/que-quieres/ciudades-pueblos/otros-destinos/alcoyalcoi.html

Niestety nie odwiedziłam Alcoy (Alcoi).
Odwiedziłam natomiast sąsiadujące z Alcalali, Xaló.
W porównaniu z Alcalali jest większe, a w soboty przyciąga turystów targiem
staroci i różności wszelakiej. Nieopodal pchlego targu ustawiono stragany z lokalnymi smakowitościami . Owoce, słodkości oraz wina z możliwością degustacji.

Ponieważ wyruszyłam wcześnie rano uniknęłam tłumu, który około południa
przetaczał się we wszystkich możliwych kierunkach a stoliki okolicznych kafejek
przeżywały prawdziwe oblężenie.

I w tym całym kolorowym zamęcie, zauważyłam obrazy.
Trochę dziwne miejsce jak na ten typ malarstwa, chociaż, właściwie...
'open air art exhibition' niczego nie ujmuje.












                              Alcoy /Alcoi/. Miasto w Hiszpanii, we wspólnocie autonomicznej Walencja. 
                               Położone u stóp gór Serra de Mariola.





Wednesday, 24 April 2019

Lighthouse PRESTONPANS / East Lothian.



        https://www.list.co.uk/place/79002-lighthouse-central-community-hub-prestonpans/

                                         West LoanPrestonpansEast LothianEH32 9NT


To był jeden z pierwszych tygodni w Prestonpans.
Nie musiałam się tu w jakiś szczególny sposób aklimatyzować, bowiem wcześniej
odwiedzałam tę miejscowość kilkakrotnie.
Ma ona, tak zresztą jak pozostałe mniejsze lub większe miasta czy osiedla znajdujące się
w okolicy Edynburga, swój własny charakter.

Te miejscowości pozornie łączy jakieś podobieństwo.
Jednakowo szare, z takimi samymi sieciówkami serwującymi kawę, zupę dnia, kanapki i ciastka.
Przystankami autobusowymi, różniącymi się jedynie nazwami i reklamami...
Powtarzającymi się nazwami  sklepów i stacji benzynowych.
Jednak... do pewnych miejsc mam serce, a w innych... nie chciałabym zatrzymywać na dłużej.
Największą zaletą jest nadmorskie położenie. Reszta, to osobiste skojarzenia i odczucia.

W pobliżu poczty, biblioteki i szaletów miejskich, znajduje się kościół.
Mijałam go wielokrotnie, lecz tym razem przed furtką wystawiony był 'koziołek'
z plakatem informującym o wystawie.
Wstąpiłam, by, jak się okazało, potwierdzić moje przekonanie, że nic nie jest takie,
jakim sie wydaje.

Wąskim korytarzem przeszłam do do sali wystawowej, która mieściła się w głównej
części niewielkiego kościoła. Właściwie była to kawiarnia, czy też używając bardziej
adekwatnej nazwy, klubokawiarnia.
Stoliki, fotele... Ktoś zapatrzony w laptopa, ktoś inny w rozmówczynię.
Grupa rozbawionych osób w wieku emerytalnym, gra w coś w rodzaju kręgli.

Autor obrazów zajmuje się nowoprzybyłymi gośćmi (w tym przypadku mną:)
Nie trwa to długo, bowiem wcześniej przybyli i dłużej zaznajomieni, porywają go,
pozostawiając mnie tym samym, samą.
Spokojnie mogę więc rozejrzeć się po wnętrzu. Podoba mi się.
( Jednak w duchu  myślę sobie: 'śmiałe połączenie' :)

Co do przedstawianych prac... Raczej tradycyjne podejście to malarstwa.
A że bliskość morza zobowiązuje, więc tematyka marynistyczna.
W odsłonie raczej sielskiej, bez dramatycznych akcentów w postaci np.
wyładowań atmosferycznych czy tonących okrętów.

Główną inspiracją Autora jest otoczenie w którym przyszło mu żyć.
Bliskość morza, z całą jego zmiennością i zmiennością nadmorskiego nieba.


















Moje  wpisy na temat Prestonpans :

                 http://brighton-bluegrass-podroze.blogspot.com/search?q=prestonpans+village

                                    http://brighton-bluegrass-podroze.blogspot.com/2016/11/
           




Saturday, 14 July 2018

MACBETH. Princess Street Gardens




Festiwalowy czas. Przez dwa letnie miesiące nie sposób ogarnąć ilości wydarzeń artystycznych
w stolicy Szkocji. Informacje można znaleźć w festiwalowych katalogach, internecie, na tablicach
informacyjnych...  po prostu wszędzie.
O 'Makbecie' w parku Princess Street Gardens przeczytałam na kartce przyklejonej do kosza
na śmieci.

Oprócz tytułu, daty, godziny i miejsca, organizatorzy zasugerowali zabranie ze soba krzesła
lub kocyka. Za obcowanie ze sztuką nie trzeba płacić.
Sceną okazała się naturalna arena powstała w wyniku zacienienia przez ogromne drzewo.
Korona drzewa tworzyła parasol chroniący przed słońcem i deszczem. Deszczu na szczęście
nie było tego dnia, więc widzowie zasiedli na suchej murawie.

Park położony jest pomiędzy ruchliwą ulicą a linią kolejową. Stąd ekspresję wydarzeń dramatu
podkreślały odgłosy przejeżdżających pociągów, autobusów, piknikujących turystów, dzieci
oraz, jak przystało na stolicę Szkocji aktywnego w tej okolicy dudziarza.
Szczęśliwie aktorom i wielbicielom Szekspira zupełnie to nie przeszkadzało.











   https://www.backstage.com/casting/macbeth-workshop-in-birnam-wood-scotland-196705/





Thursday, 1 March 2018

EDiNBURGH. Ohm Therapies - Chi Kung every week




                                                http://www.omhtherapies.com/chi-kung/


                                                 1a Randolph Crescent,     EDINBURGH,  EH3 7TH














                                                    ... Every Time We Say Goodbye...

                                       https://www.youtube.com/watch?v=CX1YHLDLi3A






Zacznę od końca. Wspólne świętowanie.
Dzisiaj mija drugi rok od mojego przyjazdu do Edynburga. Ale nie to było powodem:)

Tak to już jest, że nie mając stałego miejsca na Ziemi, zawsze rozglądam się za jakąś
kotwicą. W Brighton 5Rhythms, w Edynburgu przez pierwszy rok, również.
Lecz, chociaż nigdy bym się tego nie spodziewała, skończył się dla mnie taneczny czas.
Godziny wypełnione muzyką, tańcem, wspólną obecnością...I warsztaty, gdzie każdy
z  nauczycieli przekazywał to, co było najistotniejsze w jego doświadczeniu.

Drugą, a właściwie pierwszą kotwicą, zarzuconą ponad dwadzieścia lat temu w Rzeszowie
jest Chi Kung.
Jedyna praktyka, jaka mi odpowiadała i do której nie muszę się zmuszać.
Prawdziwe odkrycie:)
Z przyczyn obiektywnych (dyslektyczny opór przed wewnętrzną dyscypliną:),
najbardziej odpowiada mi wersja grupowa, z nauczycielem.

W Rzeszowie Rafał Seremet i warsztatowy kontakt z Dimą Morozowem.
W Brighton Micha Augustin i (niestety krótko)  Matt Wood.
A w  Edynburgu Sergi Payarol.

Od jakiegoś czasu wolę fotkować niż pisać, a ponieważ nie było stosownej okazji
do robienia zdjęć, stąd na blogu brak postów związanych z tym tematem.
Co nie znaczy, że nie działo się.

Przez kilka ostatnich miesięcy spotykalismy się dwa razy w tygodniu w gościnnych
progach Ohm Therapies.
Miejsce pełne czaru. Pastelowe klimaty z dalekowschodnimi akcentami.
Spokój, cisza, przyjazna atmosfera.

Jak się tam znalazłam? Pomijając prawo przyciągania, zauważyłam informację na portalu
Meetup. I tym sposobem dowiedziałam się co, gdzie, kiedy i z kim.

Grupę stworzył Sergi. On też kreował całe wydarzenie.
Uczył, inspirował, motywował przykładem, i przede wszystkim w nas wierzył.

I dobrze nam szło (nie był to tylko efekt neuronów lustrzanych:)

A ponieważ wszystko ewoluuje, marzenia konfigurują rzeczywistość nie tylko
marzyciela, ale też jego otoczenia.
Sergi zdecydował się wrócić do Hiszpanii, i tak skończył się nasz wspólny czas
w Ohm Therapies.

Ostatni Chi Kung w poniedziałkowy wieczór nie zakończył się jak zazwyczaj.
Rozstanie celebrowaliśmy w pobliskiej włoskiej restauracji. Było bardzo, bardzo miło.
I na pewno nie było to nasze ostatnie spotkanie:)


I hope:)




p.s
wczoraj pojawiła się w Edynburgu najprawdziwsza zima z zamiecią śnieżną.
Autobusy nie jeżdżą, loty odwołane, i końca opadów nie widać.
Mam nadzieję, że mimo to, podróżującym w tym czasie pogoda nie popsuje dobrego nastroju:)