Translate

Showing posts with label Njusy z Brajtonu. Show all posts
Showing posts with label Njusy z Brajtonu. Show all posts

Friday, 30 October 2015

Brighton&Hove. WILD ANIMALS.


Z przedstawicieli dzikich ssaków udało mi się spotkać lisy, wiewiórki i jednego,
umykającego szczura. Nie wiem czy był to szczur domowy czy inny, dość, ze
siedząc na ławce w Dyke Road Park i zastanawiając się nad kwestią gryzoni
w mieście, zauważyłam go, nurkującego w gęstwinie żywopłotu.





Może za sprawą licznych kotów, lub według moich teorii raczej
przez krzykliwe, wszechobecne seagalls czyli panoszące się,
(jak to nad morzem) mewy.




Uwielbiałam je i nieustannie podziwiałam, obserwując godzinami ich
wzajemne przekomarzanie, śmiechy, krzyki, polowania. Ich zabawny chód
i majestatyczny lot.
Ludzie nie przepadają za nimi, bowiem bywają uciążliwe.
Zwłaszcza dla właścicieli samochodów, gdy zastaja swoje autko
upstrzone ptasimi odchodami.
Niemniej dla mnie zawsze będa kojarzyc się z Brighton,
morzem i południowa Anglią.


O ile mewy nie robią wiekszych problemów fotografom, to lisy, ktorych tutaj sporo, tak.
Głównie dlatego, że spacerują późnowieczorną porą, i są nieco płochliwe.




Tego liska obserwowałam z okna mieszkania na Tisbury Road w Hove.
Pojawił się wiosną, kiedy liście nie przesłaniały jeszcze kocich
i lisich szlaków wśród ogrodów pomiędzy kamienicami.
Nie spodziewałam się, że lisy tu mieszkają, no ale przecież gdzieś muszą.
W Brighton jest sporo terenów zielonych : parków, nieogrodzonych ogrodów,
tuz za miastem rozciągają się pastwiska i łąki.


                                               a to miejskie gołębie



i rudziki zadomowione w parkach


                                               kawiarniany gołąb na George Street w Hove


                                                                     czujna wrona


                                                         i wiewiórki (oraz gołębie)
                                                     w brajtonowskim Pavillion Garden














Thursday, 27 August 2015

BRIGHTON /East Sussex/. Preston Rock Garden.





       Te drzewa w oddali to Preston Park w Brajtonie. Chyba największy park w tym miescie.
       Tym razem jednak nie będzie o nim, ale o jego 'satelicie'. Bowiem, po przeciwnej
       stronie ulicy znajduje się perelka.


                                                           PRESTON ROCK GARDEN

                                    https://tourism.brighton.co.uk/attractions/attractiondet.asp?Attraction=19&attractiontype=Parks+%26+Gardens
         



          Na stosunkowo niewielkiej przestrzeni stworzono kamienny ogród.
          Ścieżki, oczka wodne, mieszczący się w proporcjach wodospad, schodki, ławki,
          i przesmyki, tworzą idealne miejsce do spacerów i medytacji.

          Ogród został udostępniony w 1936 roku, a do jego budowy użyto 1350 ton
          kamieni przywiezionych z Cheddar Gorge.

                                      https://www.youtube.com/watch?v=uBFYg1_cOwY


                                Ostatni tydzień sierpnia.
                                Lekko pochmurny dzień, bedacy zapowiedzia deszczowych,
                                już jesiennych (mimo lata) dni...



              Rośliny też to czują.
              Nie widać pyszniących się żywymi barwami kwiatów.




         Za to zieleń zieleni się we wszystkich swoich możliwościach.
         A przy wejściu rudbekia, zwana przez Indian Czarnooką Zuzanną, przypomina,
         że to jeszce lato :)





Tuesday, 25 August 2015

LEWES /East Sussex/ Urocze bric-a-brac.




Bric-a-brac. Starocie (obecnie najpopularniejsze te z lat 50-tych), zwane przez niektórych zagracaczami mieszkania lub łapaczami kurzu.
Bibeloty bez wyraźnego przeznaczenia ; figurynki, mebelki, pojemniki, naczynia, obrazki,
pocztówki, książki, stare czasopisma i płyty.




                                      Antiques, vintage, słowem flea market czyli pchli targ.
                                      Lewes jest rajem dla kolekcjonerów i szperaczy.



Dla zainteresowanych :
http://www.takecourageblog.com/2014/04/antique-and-vintage-guide-to-lewes.html

Takie rzeczy można znaleźć nie tylko w sklepach ze starociami, ale również
w charity shops, czyli w sklepach z używaną odzieżą i wszelkimi przedmiotami, które
w oczach dotychczasowych właścicieli straciły na swej atrakcyjności.
Dochód z ich sprzedaży przekazywany jest  na rzecz potrzebujących. W zależnosci od
organizacji firmującej dany sklep, pieniądze trafiają do różnych odbiorców.
Sklepy zatrudniaja wolontariuszy.



Spacerujac po Lewes, nogi same zaprowadza nas na deptak rozpoczynający się od
mostu na rzece Ouse, ze starym browarem nad jej brzegiem, gdzie sklepów
tego typu jest mnóstwo.


Trzeba mieć sporo czasu.
W takich sklepach czas nie istnieje. Dobrze wiec spojrzeć czasem na zegarek:)


W drodze powrotnej jeszcze kilka zaułków :






Anioł Triumfujący w centrum miasta :

 i brama zamkowa :


i jeszcze Anioł Walczący :



oraz cherubinek :)