Friday, 13 October 2017

P0G0DA w EDYNBURGU. September 2017



Lato odchodzi, jesień przychodzi. Wrześniowy czas.


Własciwie w Edynburgu niewiele sie zmienia. Trochę chłodniej, nieco krótsze dni...
Drzewa zmieniają barwy, w miejsce kwiatów pojawiają się w owoce i nasiona.
Mimo pozornego podobieństwa, zupełnie inaczej niz w Polsce.

Brak tego ciepła, które oddaje ziemia po upalnym lecie. Brak zapowiedzi śnieżnej lub
mroźnej zimy. Zamiast tego chłodniej, spokojniej, smutniej...

Po prostu trochę inaczej.































Dopiero wrzesień, a tu i ówdzie pojawiają się zapowiedzi Bożego Narodzenia.
Nie, żeby jakieś zimowe dekoracje czy oferty świątecznych zakupów.
Ale na półkach można zauważyć słodycze w stosownych opakowaniach , ozdoby choinkowe,
oraz propozycje kolacji świątecznych.


i jak to jesienią, pora pomyśleć o zimowym szaliku :)




Sunday, 1 October 2017

Art at the Seaside. PoRToBELLo 2017


Dwa pierwsze łikendy września. Początek jesieni...
Wszelkie ziemskie znaki w Portobello, czyli ogłoszenia i zapowiedzi w co bardziej
znaczących punktach miasteczka, wskazywały, że będzie się działo.
Jak to bywa ze znakami, nawet najbardziej czytelnymi, dla jednych są dostrzegalne,
dla innych nie. Tym razem należałam do tej drugiej grupy.

Dlatego poniższy plakat ujrzałam dopiero drugiego dnia, drugiego łikendu.
Tym sposobem, ominęło mnie miłe i ciekawe wydarzenie artystyczne i społeczne.


Z tradycją Artists Open Houses zetknęłam sie po raz pierwszy w Brighton.
Tam wyglądało to troszkę inaczej pod względem organizacyjnym. 
Jednak ogólnej koncepcji prześwieca ta sama idea.
Artyści w okreslone dni (w Portobello były to dwa z rzędu wrześniowe łikendy)
zamieniają swe domy w otwarte dla publiczności galerie. Eksponowane są prace
ich, oraz ich przyjaciół. Istnieje możliwość zakupu oryginalnych prac, 
lub reprodukcji w formie kartek pocztowych. I oczywiście rozmowy z Autorami.


To pierwsze miejsce do którego trafiłam. Breakwater Studio.
Przytulne, kameralne i błękitne. Zatrzymało mnie na dłużej.
Gospodarzami byli Jane Rutherford
i Mark Haddon.
















Jak się okazało, również ogród stał się galerią otwartą dla zwiedzających.
A dla mnie, kolejnym odkryciem z serii "urocze zakątki' :)












Przez to moje zagapienie (czyli ignorowanie  znaków), nie było czasu zwiedzanie
wszystkich miejsc.
Zajrzałam jeszcze do dwóch artystycznych domów.
Do jednego z nich, przy Regent Street 54, zaprosił mnie ten oto, nieznany mi z imienia
Kot.


(współ)Gospodarzem okazał się Paul MacPhail.
Fotografik opowiadał o swojej wizji przdstawiania rzeczywistości, związkach 
z morzem i naturą. Ponieważ funkcjonuję bardziej poza słowami, wybrałam towarzystwo 
Kota (czyli on wybrał moje), i w jego cichym towarzystwie podziwiałam fotografie Autora.



więcej informacji mozna znaleźć :

http://artwalkporty.co.uk/


Artyści, którzy prezentowali swoje prace :


i mapa umożliwiająca zwiedzanie...