Sunday, 26 February 2017

EDiNBURGH. "Colonial House"


https://www.facebook.com/colonialhousecafe/

https://www.tripadvisor.co.uk/Restaurant_Review-g186525-d10695317-Reviews-Colonial_House-Edinburgh_Scotland.html


305 Leith Walk. Kawiarnia "Colonial House".
Najlepszy adres na zimowe, deszczowe popołudnie.
Ilość słów kojarzących się z przymiotnikiem 'ciepło' jest nieograniczona,
"Colonial House" jest nimi wypełniona po brzegi, bowiem stworzona została
z miłości do Afryki.
W niewielkiej przestrzeni mieści się fragment odległego, jakże odmiennego
od otaczającej rzeczywistości, świata.
Amanda Tarrant  jest Devą tego miejsca. Właścicielką, opiekunką i, jeżeli
zachodzi taka potrzeba przewodniczką.
Jest też niezamierzoną kolekcjonerką ludzkich opowieści o tym miejscu,
bowiem ma ono swoją historię.
Pomieszczenia w leciwej kamienicy pełniły rożne funkcje, stąd ściany
z edynburskich kamieni z pamiętają niejedno. Pamiętają też ludzie,
którzy zaglądają tutaj przypadkiem, i zazwyczaj powracają, nierzadko z przyjaciółmi.
Wydobywają z pamięci wspomnienia i dzielą się nimi z Amandą.
Ktoś odwiedzał mieszkającą tu przed laty babcię. Ktoś inny bywał w portugalskiej
knajpce. Są tacy którzy pamiętają, że można tu było kupić chińskie jedzenie
'na wynos'. Coś się kojarzy, coś przypomina...


Niewielką przestrzeń obejmującą dwa poziomy, wypełniają meble i przedmioty,
gromadzone przez lata przez brata Amandy, który jest podróżnikiem i fotografikiem,
i oczywiście miłośnikiem Czarnego Lądu.


Herbata podana w oryginalnych naczyniach ceramicznych z Tanzanii pachnie i smakuje
wyjątkowo. Ciasto marchewkowe również.


Unikatowa lampa nie tylko dekoruje, ale również współtworzy ciepły klimat wnętrza.



















Można tez przeglądnąć książki i albumy fotograficzne o Afryce, a więcej o ich autorach
dowiedzieć się od Amandy.

Sunday, 19 February 2017

Edinburgh. VIEWFORTH



Są takie miejsca, których istnienia nikt by właściwie nie odnotował. Jedne z wielu
do siebie podobnych. I przez to podobieństwo, nie zasługujące na uwagę.
Taką ulicą wydaje się być Viewforth.
Łączy ona Bruntsfield i Fountainbridge. Typowe wysokie kamienice, szkoła,
kilka sklepów, ale tylko tyle na ile to konieczne. Jeden z nich, zaliczany przeze mnie
do 'uroczych zakątków', znajduje się zaraz na jej początku, zaczynając od wschodniej
strony.






To właśnie 'Maison Maroc' jest tym sklepikiem, do którego warto zaglądnąć.
Niewielki, zamyka w sobie ciekawy świat z nieco innej niż edynburska, bajki.



Po przeciwnej stronie Three Birds, restauracja, ciesząca się dobrą opinią,
również ze względu na to, że serwowane są tu posiłki bezglutenowe.





'The Corner Coffee Bar', tuż przed budynkiem szkoły. Stąd ceny dostosowane
do uczniowskich kieszeni. To jedno z tych miejsc, gdzie  nie przesiaduje się
zbyt długo. Taka śniadaniowa kawiarnia. Śniadania w wersji tradycyjnej
i wegetariańskiej.Jednoosobowa obsługa (miły właściciel), menu 'na wynos',
kilka stolików, zawsze podobna w nastroju muzyka relaksacyjna, tworzą
bardzo miły i nieanonimowy klimat.
Poz tym nieustanna oferta gorącej czekolady na wynos za jedynego funta.
Naprawdę:)


Szkoła przy Viewforth

I kościół, znajdujący się na końcu przecznicy oddzielającej kawiarnię od szkoły.










Spacer Viewforth zajmuje jakieś 8 minut. W połowie drogi skrzyżowanie.
I kościół (fot. poniżej)





















Widok na Fountaibridge i Union Canal :
http://www.edinburghguide.com/parks/unioncanal