Monday, 29 February 2016

My last day in Rzeszów


To moje sobotnie fotki z Rzeszowa. Było naprawdę ładnie,
Dzisiaj wylatuję do Edynburga. Ahoj przygodo!, chociaż nie jestem pewna,
czy to najlepszy dla mnie czas na przygody.
Brak mi już tego dawnego, niefrasobliwego entuzjazmu. I kto to pisze :)
W każdym razie, mam nadzieję, że następny post będzie o pięknym mieście,
gdzieś na Północy, spełniającym lub nie, moje wyobrażenia o celtyckiej
egzotyce.






POGODA w Rzeszowie. Luty 2016



O pogodzie w Rzeszowie w lutym 2016 roku
Zdarzały się słoneczne dni, deszczowe dni, czasem niebo zasnuwało się chmurami
lub poranne mgły unosiły się tuz nad ziemią. Temperatury w okolicach zera, lub kilka
stopni powyżej. Nieliczne bardzo ciepłe dni (ok. 10'C), oczywiście w kontekście
pozostałych. No i wyraźnie wcześniejsze wschody Słońca i późniejsze jego zachody.


Idealny czas na czytanie.
Na początek "Ogród wieczornych mgieł" autorstwa Tan Twan Eng, z okładką i tytułem
adekwatnymi do treści. Okrucieństwo, piękno, sztuka, przyroda i tajemnica, którą
niesie azjatycka mentalność. Można powiedzieć tajemnica poliszynela, bowiem każdy
z bohaterów niósł w sobie piętno wojny. Kat czy ofiara, w gruncie rzeczy role dość
przypadkowe. O ich charakterze decyduje splot okoliczności. A życie w pokojowej
rzeczywistości, jak się okazuje, nie przynosi odkupienia win ani złagodzenia
cierpień.
Ta historia osadzona jest w azjatyckich realiach, jest tylko przykładem.
W tym samym czasie cała Planeta spowita była siatką okrucieństwa ; Hirohito, Franco,
Hitler, Mussolini... Efekt zapotrzebowania na rządy 'twardej ręki'. Kolejna wojna
światowa,
I powojenna trauma potęgowana kolejnymi konfliktami, jakby egregory dominacji,
bólu i cierpienia były nienasycone.
Jak się okazało, lata czterdzieste i pięćdziesiąte nie przyniosły spokoju.
Piękna opowieść. Pięknie namalowana. Z zapachem, barwą, delikatnym dźwiękiem...


I żeby zapoznać się bliżej z realiami tamtych  rejonów, sięgnęłam po azjatyckie
reportaże Tiziano Terzani'ego. Bardzo go lubię, zwłaszcza, że znana mi już była jego
autobiograficzna powieść "Powiedział mi wróżbita".


I jeszcze temat, którego unikałam przed wyruszeniem na Camino, by nie zaśmiecać
sobie własnego odbioru tego doświadczenia.
Teraz z przyjemnością sięgnęłam po książkę Roberta Ward'a, pisarza-'caminologa'.


I te książki na stosiku też :)


oraz naprawdę, niezwykle interesująca, z praktyczną wiedzą 'do zastosowania'
(przy pewnej dozie cierpliwości, miłości i wyciszenia), ostatnia nowość
wydana przez 'Biały Wiatr'.
Amelia Kinkade "Język cudów" /naucz się rozmawiać ze zwierzętami.


Monday, 1 February 2016

POGODA w Rzeszowie



O pogodzie w Rzeszowie od 9.01 do 31.01.2016 roku
Niby zima, do pierwszej połowy stycznia nawet poniżej zera, ale śniegu
jak na lekarstwo, a konkretniej na homeopatyczne lekarstwo. W dodatku od paru dni
powyżej zera, więc te nikłe zimowe symptomy zupełnie zniknęły.



I tym stwierdzeniem muszę zakończyć temat pogody, bo rzeczywistość zupełnie
nie inspiruje mnie do dalszych refleksji.


Inspiruje mnie natomiast kilka przeczytanych ostatnio książek.
Zacznę od najgrubszej i najszybciej przeczytanej : "Afrykańska love story"
("An African Love Story") autorstwa Daphne Sheldrick
                                            https://www.youtube.com/watch?v=dqvDHx0vJrI
Rzadko spotyka się kogoś, kto błogosławi swoje życie. Kto wyraża wdzięczność
za czas i miejsce w którym się urodził. Za wszystko, co dane mu było przezyć
i doświadczyć.
Wdzięczność za scenariusz swojego życia przebija z powieści Daphne Sheldrick.
W sposobie w jaki opowiada o swoim życiu i pracy w Kenii. Książka pełna miłości
do ludzi, zwierząt, przyrody i kraju.
Z inteligentnym spojrzeniem na otaczającą rzeczywistość, realia polityczne i społeczne.
Można to wszystko obejrzeć na kanale youtube, bowiem jej życie i opieka nad
osieroconymi słoniątkami, nosorożcami, antylopami oraz innymi "co skaczą
i fruwają" przyniosła jej rozgłos, sympatię i uznanie.


Pozostałe książki to autorzy hiszpańscy. Mój ulubiony Arturo Perez-Reverte, autor
kryminałów, czy tez może thrillerów, dziennikarz. Lubię go za wszystko. Również
za wydane kilka lat temu(w wyd. Znak), felietony.Jego bardzo znana "Szachownica
flamandzka",  zekranizowana z efektem nie wzbudzającym entuzjazmu autora,
pochłonęła mnie jednorazowo. Podobnie jak "Ostatnia bitwa templariusza" z akcja
toczącą się w Sewilli.
Nerea Riesco jest również dziennikarką. I również jej powieść przeczytałam prawie
(z powodu objętości) jednym tchem. Akcja rozwija się na przestrzeni wieków w
Sewilli,  Kultura arabska i chrześcijańska, religia, polityka, miłość, wszystko co
potrzebne by powstrzymać czytelnika od innych zajęć, i sprawić, by podążał tropem
bohaterów.
Natomiast nie przekonałam się do książki "Niewidzialne miasto" i zrezygnowałam
z czytania po kilkunastu stronach. Teoretycznie powinna być ciekawa, ale napisał
ją poeta, i jak podejrzewam może to miało wpływ na brak rezonansu między nami.
Mam taką swoja teorię, że z racji swej struktury psychicznej, dziennikarze mówią
do odbiorcy, zaś poeci do siebie. Na czym wprawdzie zyskuje poezja, ale powieść
niekoniecznie.