Translate

Friday, 14 April 2017

MARCHMONT. Generał Stanisław Maczek

























Marchmont. Arden Street. Dwa sąsiadujące ze sobą numery mieszkań, a jakże odmienne
historie ich mieszkańców...

Historie mają to do siebie, że nie należą wyłącznie do przeszłości, ani do ludzi,
z którymi są związane.
O ile dotyczą osób rozpoznawalnych lub, co więcej znaczących w społeczeństwie,
mnożą się w sposób niekontrolowany, wzbogacane subiektywnymi wrażeniami,
ocenami, domysłami, konfabulacjami i wszystkim, co może opowiedzieć "naoczny
świadek". Oczywiście wcale to nie oznacza, że zetknął się on kiedykolwiek z obiektem
swoich opowiadań. Wie jedynie, i to dokładnie, bo czytał, słyszał, ludzie mówili lub krewny
sąsiada przebywał w tym czasie w pobliżu.

Ta historia dotyczy człowieka, którego los, zwany w niektórych sytuacjach wichrem historii, przywiódł do stolicy Szkocji.
Generał Stanisław Maczek urodził się w 1892 pod Lwowem, będącym wówczas pod
zaborem austriackim. Studiował polonistykę i filozofię. Niezły początek jak na karierę
wojskową, rozpoczętą w 1914 roku jeszcze w armii austriackiej, i cztery lata później, już
w Wojsku Polskim, w wojnach polsko-ukraińskiej i polsko-bolszewickiej.
Mam dużo podziwu i szacunku dla tego pokolenia.
XIX wiek wydaje się być ciszą przed burzą. Wprawdzie nigdy nie było lekko, ale
technologia XX wieku i kontrast  z wszystkim co było znane do tej pory, był szokiem
dla społeczeństw i jednostek.
Określenie wydarzeń, w które wpisane były ówczesne życiorysy, jako burzliwe,
wydaje mi się zbyt delikatne. Jeżeli już porównywać ten czas do jakiejś sytuacji
przyrodniczej, to pomyślałabym  raczej o  wybuchach wulkanu lub cyklicznych
huraganach.
Po ludzku patrząc, to szmat czasu (nie wiem co to ten "szmat", ale daje wyobrażenie:)
Patrząc z obecnej perspektywy, trudno sobie wyobrazić. jak wiele można unieść.
Ale wiadomo. Planeta Ziemia nie należy do najłatwiejszych:)

Jak mówi jedna z osób o Stanisławie Maczku, który po wojnie znalazł się
w Edynburgu, pozbawiony polskiego obywatelstwa, bez paszportu ani emerytury
brytyjskiej, a tym samym środków do życia :

"... Nigdy nie narzekał. Nie rozczulał się nad sobą. Życie toczyło się dalej..."

(link do filmu)   https://www.youtube.com/watch?v=o_arvlT44cM&t=779s

W tym samym filmie syn Stanisława Maczka, Andrew, zapytany o najważniejsze
cechy Ojca, odpowiada :
"inteligencja, wrażliwość, współczucie, cierpliwość, zrozumienie..."
I dodaje jeszcze jedno, wzruszające zdanie.
Zachęcam do obejrzenia tego filmu.






Życie toczyło  się dalej, razem z koniecznością utrzymania rodziny, odnalezienia się
w nowym miejscu, tęsknotą za ojczyzną, i całym powojennym zamieszaniem.

Po roku 2000, już po śmierci Generała, historycy IPN udostępnili raporty, jakie
pisał jeden z informatorów, który rozpracowywał środowiska emigracyjne Wielkiej
Brytanii. Generał otworzył się przed nim i zwierzył, że bardzo chciałby przyjechać
do Polski.
http://www.historia.uwazamrze.pl/artykul/971175//3

Tak naprawdę nikt, może prócz najbliższych, nie wiedział co czuł i przeżywał.


http://generalmaczek.co.uk/his-story/

W roku 2013 ukazało sie pierwsze wydanie książki
"Żołnierze generała Maczka. Doświadczenie i pamięć wojny"
Autorzy : Machteld VenkenJarosław PałkaKrzysztof Marcin Zalewski
https://www.youtube.com/watch?v=qyih7nxs5s8


A  po sąsiedzku, Arden Street nr 17. Po sąsiedzku czyli po drugiej stronie ulicy.

Zupełnie przypadkiem, natknęłam się na informację, że mieszka tam Inspektor John Rebus:)
bohater cyklu powieści, których autorem jest mieszkający w Edynburgu, Ian Rankin.
Kryminały tego ostatniego, doczekały się ekranizacji, a ich akcja rozgrywa się 
głównie  w stolicy Szkocji. Podejrzewam, że praca, popularność i wiek, musiały zmęczyć 
Inspektora Rebusa, bo zdaje się, ze sprzedał mieszkanie jakiemuś młodemu człowiekowi,
Miejsce jego pobytu zna tylko Ian Rankin. I z pewnością go nie zdradzi. Chyba,
że fabuła nowej powieści będzie wymagała epizodu z przeprowadzką:)

szczegóły, czyli prawda prawdziwa:
http://www.scotiana.com/inspector-rebus-flats-address-on-arden-street-finally-revealed/











No comments:

Post a Comment